Jako pierwsi zdobywamy seta w Bełchatowie

03/12/2017

Twierdza Skra obroniona. Ale szczeciński Espadon jest pierwszą ekipą w sezonie, która zdobyła w Bełchatowie seta.To dopiero drugi mecz bez zdobyczy punktowych gości w tegorocznym sezonie.

Espadon pojedynek z jedną z najlepszych ekip w kraju rozpoczął osłabiony brakiem Marcina Wiki, który już na miejscu przegrał z chorobą i pozostał w pokoju hotelowym. To oczywiście wpłynąć musiało na ustawienie wyjściowej szóstki, bowiem do tej pory Wika był kluczowym graczem drużyny zarówno w przyjęciu jak i ataku. W pierwszej partii Skra szybko objęła wysokie punktowe prowadzenie. Świetnie w mecz wszedł Bartosz Bednorz, wybrany przez kibiców Skry najlepszym siatkarzem listopada. Dołączył do niego bardzo mocną zagrywką Srećko Lisiniac. Wydarzeniem tej partii był powrót na boisko po kontuzji Mariusza Wlazłego. Pojawił się na boisku i popisał się szybko serwisowym asem – udowadniając, że ze zdrowiem wszystko już jest zdecydowanie lepiej. Po zwycięstwie do 16 w drugim secie ponownie Skra idąc za ciosem szybko objęła prowadzenie 7:3. Dużą w tym zasługa Milada Ebadipuora, który do tego momentu popisywał się 100-procentową skutecznością w ataku. Na szczęście Espadon, typowo dla tego sezonu, nie dał się złamać. Zagrywki Duffa i lepsza gra na siatce pozwoliły zniwelować przewagę gospodarzy do jednego punktu przy stanie 10:11.  Szczecinianie od tego momentu grali z ogromnym zaangażowaniem, mimo, że w ataku nadal wstrzelić nie mógł się Bartek Kluth. Set uciekł w samej końcówce. Bełchatowianie wykazali się większym spokojem w rozgrywaniu akcji i wygrali 25:22. W końcówce ponownie na boisku pojawił się Wlazły, popisując się m.in. udanymi 3 atakami.

Po 10 minutowej przerwie na boisku pojawił się wyjątkowo podrażniony Espadon. Tym razem nie pozwolił na zbudowanie przewagi punktowej rywalowi, a seriami punkty zaczęli zdobywać Kluth i Menzel. W efekcie w końcówce udało się objąć prowadzenie 22:20 i dociągnąć je do końca. Tym samy Espadon został pierwszą drużyną w sezonie, która „ukradła” partię wielkiej Skrze. Wzbudziło to wśród kibiców gospodarzy spore uznanie, wyrażane gremialnie w mediach społecznościowych. Niestety – serii punktowej w lidze utrzymać się już nie udało, bowiem w IV partii trener Roberto Piazza pozostawił w szóstce Mariusza Wlazłego, a ten szybko odwdzięczył się i skutecznym atakiem, i punktowym blokiem. Skra objęła prowadzenie 4:1, po chwili 8:2. Espadon walczył dalej. Ataki Klutha i Duffa, asy serwisowe Menzela i Tervaportteigo udało się straty zniwelować do stanu 19:23. Skra jednak jest zbyt doświadczoną ekipą, by taką przewagę roztrwonić. W efekcie zwycięstwo do 21 po ataku Ebadipoura.

PGE Skra – Espadon 3:1 (25:16, 25:22, 23:25, 25:21)

MVP: Kacper Piechocki

PGE Skra: Lisinac, Bednorz, Czarnowski, Ebadipour, Romać, Łomacz, Piechocki oraz Wlazły, Janusz, Kłos, Penchev

Espadon: Kluth, Duff, Ruciak, Tervaportti, Gawryszewski, Menzel, Mihułka oraz Malinowski, Murek, Kacperkiewicz, Jaskuła, Kowalski

Galeria

2017.12.10_espadon_101 2017.12.10_espadon_100 2017.12.10_espadon_99 2017.12.10_espadon_98 2017.12.10_espadon_97 2017.12.10_espadon_96